gomen gomen. Wiem że czekaliście trochę na kontynuacje rozdziału, jednak szkoła itd. ok. już dodaje nowy rozdział.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Natsu cały się zapalił niszcząc przy tym bluzkę dziewczyny i kartkę. Ryknął jak oszalały, i pobiegł w stronę skąd słychać było szum wodospadu.
Natsu stał na przeciwko czarnowłosego mężczyzny. Za nim stało trzech silnie zbudowanych facetów (powiedziałabym "goryli"), przytrzymywali w połowie świadomą Lucy. Była cała poobijana i zakrwawiona, i pozbawiona górnej części garderoby.
- Co oni Ci zrobili, Lucy?!- Wykrzyczał w Dragnell, a jego płomienie nasiliły się!
- Gdyby się tak nie opierała, to nic by jej nie było. - Czarnowłosy uśmiechnął się. - A gdzie ten staruch Makarov? - Zwrócił się w stronę Natsu, już bez uśmiechu lecz z niezadowoleniem na twarzy.
- Nie mam pojęcia czego chcesz od mistrza naszej gildii, ale wiec że nic nie dostaniesz od niego!
Czarnowłosy spojrzał się na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Podszedł do brązowookiej dziewczyny i kopnął ją w brzuch, na co to zaczęła krzyczeć i opadła nie ziemie wijąc się z bólu.
- Na..Nat..su - Lucy, zdążyła wypowiedzieć tylko jego imię i ledwo dostrzec jak chłopak płonie a na jego ciele pojawiają się łuski.
Lucy zemdlała.
Obudziła się w pokoju o jasnym kolorze. Była całą zabandażowana. Poczuła ciepłą rękę na swojej tali. Natsu ją przytulał.
~~Lucy~~
Jak ciepło. Śpi. Musi być wykończony, ciągłym ratowaniem mnie. Ciekawe co się stało z tamtą grupą ostatnie co pamiętam to Natsu... ale się musiał wściec. To z mojego powodu? Nie nie, nie myśl tak o tym, on zawsze troszczy się tak o wszystkich z Fairy Tail.
Aj! - Lucy krzyknęła na cały pokój, a po jej ciele przeszła fala bólu.
Dopiero teraz się zorientowała że w biuście jest owinięta szalem Smoczego zabójcy. Cała poczerwieniała na twarzy. Natsu się obudził i spojrzał na dziewczynę, któa w tym właśnie momencie okrywała dłońmi swoje piersi. Natsu odskoczył cały się czerwieniąc i odwracając głowę w stronę okna.
- Bo tego... Zabrali Ci bluzkę i i to drugie też... no wiesz... więc pomyślałem żeby Ci go pożyczyć.. ja.. ja nie patrzałem.. no może troch... - Zaczął ale nie mógł się dokładnie wysłowić.
- Arigatou (dziękuję) - Lucy zawstydzona podziękowała Dragnellowi.
- Nie ma za co. - Uśmiechnął się na ten swój sposób. Jednak po chwili przybrał poważny wyraz twarzy i ukląkł przed nią.
- Lucy? A czy oni zrobili Ci coś więcej niż pobicie? No wiesz...
- Nie! Nic takiego.
- To dobrze, i znowu się uśmiechnął.
- Natsu? A co się z nimi stało, i jesteśmy teraz w domu Estwood'a?
- Tak jesteśmy u naszego pracodawcy. A te grupkę zgarnęła magiczna policja. Znaleziono także wszystkie zaginione dziewczyny miał już iść na targ niewolnic. Wszystko się ułożyło.
- Tak.
- A właśnie. Lucy, jedna z pokojówek przyniosła dla Ciebie jakieś ubrania na zmianę.
Lucy, już miała podnieść się z łózka, jednak syknęła z bólu i postanowiła jeszcze chwilę posiedzieć.
Natsu widząc to zapytał się troskliwym głosem
- Pomóc Ci?
Lucy się zarumieniła.
- Możesz mi pomóc dojść do łazienki? Chcę się umyć.
-Pewnie.
Natsu złapał delikatnie Lucy, i wziął na ręce.
Lucy wtuliła się jeszcze bardziej do ciała salamandra.
- Natsu, jesteś cieplutki.
Roześmiał się i powiedział - To chyba dobrze?
- Nawet bardzo.
Natsu zostawił dziewczynę w łazience i wyszedł. Położył się w pokoju na łóżku z rumieńcem oraz uśmiechem na twarzy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ To tyle na dzisiaj. Postaram się jak najszybciej dodać nowy rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz