be as one

https://www.youtube.com/watch?v=t3FyTOvPfVc&hd=1&autoplej=1&kolorek=000000&lup=1&typek=4

czwartek, 18 września 2014

Rozdział 6 - Przyjaciel z dzieciństwa.

Gomen, gomen! Wiem że obiecałam dodać nowy rozdział jak najszybciej ale miałam zawaloną głowę a teraz już się rozchorowałam... Nie będę się tłumaczyć, bo zaniedbałam moje obowiązki co do bloga. ok ok już piszę kolejny rozdział. :3 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  Lucy zaraz po powrocie z misji udałą się do skrzydła szpitalnego Fairy Tail, została tam na tygodniowej obserwacji. Natsu bywał u niej codziennie i i zostawał od rana do wieczora (pewnie zostawałby na noc gdyby mógł) co bardzo uszczęśliwiało brązowooką, jednakże nie był jedynym gościem, wszyscy w Fairy Tail. Dziś w końcu mogła opuścić szpital. 
 Brązowooka stała przed brązowymi drzwiami Fairy Tail, kiedy już miała chwycić za klamkę, ktoś się odezwał za jej plecami. 
- Lucy? Lucy Heartfilia? - to był męski głos, brzmiał znajomo, ale nie potrafiła go rozpoznać. 
Lucy odwróciła się w stronę mężczyzny. Jej oczom ukazała się sylwetka mężczyzny o krutkich brązowych włosach i lekko zielonych oczach. 
- Aki?! CO TY TU ROBISZ? - Krzyknęła brązowooka.
- Co ty tu robisz?! Szukałem Cię tyle czasu! - Powiedział chłopak podbiegając do Lucy i ją przytulając. 
- Aki? TY drżysz! - Zdziwiła się dziewczyna, odwzajemniając uścisk.
- Myślałem że Cię już więcej nie zobaczę. - Powiedział mocniej przytulając dziewczynę - Krąży plotka że zginęłaś a twój ojciec w smutku pogrążył się w długach. Chciałem się go zapytać... ale nie mogłem go znaleźć!... potem słyszałem o Fairy Tail. I szukałem Cię! - Brązowo-włosemu spłynęły łzy po policzku. 
- Aki, spokojnie nie płacz. 
Pozostali w tej pozycji przez dłuższy czas. A wszystkiemu z cienia przyglądał się Natsu, którego najwidoczniej wmurowało w ziemię. 
Po chwili, para ruszyła w stronę miasta, chcąc coś razem zjeść. 

              ~~~Natsu~~~

Natsu stał jak wmurowany w ziemię i przyglądał się odchodzącej parze.
- Kim on jest u diabła - wyszeptał sam do siebie Dragneel.
 Kiedy zniknęli na rogiem uliczki, salamander otrząsnął się z szoku i już chciał za nimi biec jednakże coś go zatrzymało. Lisanna trzymała go za rękę uradowana.
- Natsu? Wszystko gra? Ale się cieszę, Lucy spotkała kogoś bliskiego. Od kiedy straciła ojca, trochę posmutniała, a teraz znalazła kogoś kogo zna od dawna... aha... choć może coś razem zjemy? 
- Chłopak wpatrywał się jeszcze chwilę w miejsce gdzie chwilę temu stała jeszcze brązowooka. Odwrócił się w stronę Lisanny z tym swoim uśmiechem i pociągnął ją za rękę w stronę gildii. Ucieszyło to dziewczynę, jednakże wiedziała że za tym uśmiechem kryje się smutek, wiedziała że Natsu czuje coś do Lucy, jednak bała się to przyznać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wiem że rozdział cholernie krótki, ale z powodu grypy wena szybko mnie opuszcza. Myślę że dodam rozdział wieczorem, a na pewno pojawi się następny.
Przypominam mój e-mail NaLu1999@wp.pl - można składać z zamówienia na one shoty. 

Aki:

 
  

   

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz